Jak często karmić kota?

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, udostępnij go na:

Wiem, że są różne opinie na temat tego, jak często karmić kota? Zdaję sobie również sprawę z tego, że reprezentowany przeze mnie pogląd nie jest za bardzo popularny. Niemniej jednak stosuję ten sposób żywienia od wielu wielu lat, wychowałem na niej wiele kotów, jestem więc pewien, że się sprawdza. Jaki to sposób?

Najlepiej, gdy kot ma stały dostęp do pokarmu

Uważam, że karma dla kota powinna stale znajdować się w misce naszego pupila. Tak, by mógł jeść wtedy, gdy tylko ma na to ochotę. Żywiłem w ten sposób kocięta, żywiłem i koty dorosłe, i nigdy nie odbiło się to niekorzystnie na zdrowiu moich futrzaków. A właśnie o zdrowie swych pupili obawiają się przeciwnicy takiej metody karmienia kotów.

Czytałem argumenty typu „kot będzie nadmiernie się objadał”, „roztyje się”, „zachoruje na cukrzycę” – które mają świadczyć przeciw stałemu dostępowi do karmy. Raz tylko zdarzyło mi się, że kotka nieco mi utyła, ale wynikało to z faktu, iż była silnie zdominowana przez inna kotkę. Bała się jej, więc gdy dopadała do miski, pochłaniała gigantyczne ilości pożywienia.

Zdrowe koty w normalnych warunkach same doskonale potrafią sobie regulować dawki karmy i nie wykazują tendencji do przejadania. Powinny tylko otrzymywać dobrej jakości karmę dla kotów, która jest dostosowana do ich indywidualnych potrzeb. I oczywiście nie można serwować pupilowi kalorycznych przekąsek. Uważam, iż to właśnie źle dobrana, słabej jakości karma oraz tłuste smakołyki przede wszystkim przyczyniają się do problemów zdrowotnych, a nie stały dostęp do jedzenia.

Rzecz jasna, stały dostęp do pokarmu możliwy jest tylko wtedy, gdy dietę naszego pupila opieramy na suchej karmie dla kotów. Ta bowiem długo zachowuje świeżość, nie zepsuje się przez cały dzień leżenia w misce. O karmach mokrych, czyli konserwach czy mięsie tego nie da się już powiedzieć.

Dlaczego kot powinien mieć stały dostęp do karmy?

Dlaczego uważam, że stały dostęp do karmy dla kota jest dobrym sposobem żywienia naszych pupili? Z dwóch powodów.

Zacznijmy od tego, że koty lubią jadać często, ale małymi porcjami. Moje futrzaki potrafią nawet kilkanaście razy dziennie podchodzić do miski i zjadać po dwa, trzy ziarenka suchej karmy – tak zdarza im się to. Wynika to z tego, że ich naturalna zdobyć ma raczej niewielkie rozmiary. Jedną myszką się nie najedzą, muszą polować kilka razy na dobę.

Koty nie mają dodatkowo zwyczaju śpieszyć się przy posiłku – w przeciwieństwie do psów. A mając stały dostęp do pożywienia, rzadko wykazują tendencję do przejadania (co już wspominałem powyżej). Po prostu, wiedząc, iż jedzenia im nie zabraknie, nie czują potrzeby najadania się na zapas, co się często dzieje, gdy wydzielamy im jedzenie.

Tekst: Jacek P. Narożniak
Zdjęcie: Julie Falk, Flickr

Jacek P. Narożniak

Autor tej strony - Zawodowo dziennikarzcopywriter zajmujący się pisaniem tekstów, optymalizowaniem i pozycjonowaniem stron WWW. Prywatnie wielbiciel i wieloletni hodowca kotów oraz koci behawiorysta. Miłość do kotów często łączy z pracą. Jego artykuły o kotach publikowane są na wielu stronach internetowych. Współpracował też z nieistniejącym już magazynem KOT, przez cały okres jego wydawania.

Współpraca

Masz hodowlę kotów rasowych, prowadzisz własny sklep zoologiczny, gabinet weterynaryjny, jesteś producentem karm i/lub akcesoriów dla kotów, prowadzisz fundację itd.?
Chciałbyś trafić do szerszego grona potencjalnych klientów? Zapraszam do współpracy!
Wszystko o Kotach to już blisko 50 tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie! Około 80% wejść organicznych!

Obtkarma.pl - baner reklamowy

2 Replies to “Jak często karmić kota?”

  1. Potwierdzam te obsarwację. Nasza koteczka co jakiś czas podchodzi sobie skubnąć suchej karmy. Dodatkowo rano i wieczorem karmimy ją malutką porcją mokrego jedzenia.

  2. Miałam kiedyś kotkę, która oprócz tego, że miała swoją suchą karmę cały czas do dyspozycji, regularnie w małych porcjach mokrą, od czasu do czasu jogurt naturalny, to jeszcze lubiła wyjeść psu z miski. Zabawnie to wyglądało, bo pies był duży a miska na podwyższeniu, więc musiała się dobrze wyciągnąć żeby coś sięgnąć. No i potem te zmagania z dużym psim „chrupkiem”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.