Kocie hybrydy – Czy nie przekraczamy granic hodowli?

Hybrydą nazywamy potomka dwóch różnych gatunków. By zaspokoić swoje poczucie piękna i swe pragnienia, człowiek zaczął tworzyć nowe rasy kotów, kojarząc kota domowego z innymi kotowatymi. To delikatnie mówiąc bardzo kontrowersyjny aspekt hodowli kotów. Efekt jest bowiem może i piękny, ale bywa okupiony cierpieniem zwierząt.

Kocie hybrydy – człowiek ich nie wymyślił

Hybrydyzacja nie jest bynajmniej wymysłem człowieka. Od zarania dziejów przypadku mariażu przedstawicieli dwóch różnych gatunków zdarzają się również w naturze. Oczywiście muszą być one dość blisko ze sobą spokrewnione i wykazywać podobieństwo zachowań godowych, by na miłosne zaloty osobnika jednego gatunku odpowiedział osobnik drugiego gatunku.

Kot domowy w naturalny sposób może łączyć się na przykład ze żbikiem europejskim. Zwierzęta te łączy bardzo bliskie pokrewieństwo. Według niektórych źródeł są nawet podgatunkami jednego gatunku. Nawet z wyglądu są do siebie podobne. Kojarzenie zdarzają się więc dość często. Tak często, że – jak sugerują niektórzy badacze – hybrydy kota domowego  i żbika zagrażają istnieniu tego ostatniego, który i tak jest już zagrożony ze względu na degradację jego środowiska życia.

Kocie hybrydy – piękno okupione cierpieniem

Człowiek od dawna kojarzy ze sobą różne gatunku. Przykładem może być tu muł – potomek klaczy konia domowego z ogierem osła, który łączy w sobie najlepsze cechy każdego z rodziców. Muły są zazwyczaj bezpłodne i używane do pracy. Hybrydy kota domowego tworzone są wyłącznie po to, by zaspokoić estetyczne potrzeby ludzi. Czy to coś złego. Tak, jeśli odbywa się kosztem zwierząt.

Tak się niestety dzieje w przypadku niektórych kocich hybryd, o czym hodowcy zdają się zapominać. Mam tu na myśli na przykład koty rasy savannah – efekt kojarzenia kota domowego z serwalem. Nie przeczę, to naprawdę piękne zwierzęta, te savannah. Ile jednak kotów poniosło śmierć, zanim rasa ta powstała? Tego głośno hodowcy tej rasy nie mówią.

Serwal jest zwierzęciem dużo większym od kota domowego, co stwarza ogromne problemy przy kryciu. By otrzymać hybrydę tych gatunków, kojarzy się samca serwala z kotką domową. Różnice wielkości sprawiają, że kopulacja jest dla kotki niezwykle bolesna. Jeśli kopulację tą przeżyje – większy, silniejszy i bardziej agresywny samiec serwala nierzadko zabija swą partnerkę. Jeśli udało się kotce przeżyć, czeka ją jeszcze trudna ciąża i ciężki poród – noworodki są bardzo duże, istnieje więc spore ryzyko śmierci rodzącej kociej matki.

Czy w tym przypadku granice hodowli kotów nie zostały przekroczone? Ja uważam, że tak. A wy?

Tekst: Jacek P. Narożniak
Zdjęcie: By Jason Douglas (By uploader) [Public domain],
via Wikimedia Commons

Obtkarma.pl - baner reklamowy


Prowadzisz Sklep Zoologiczny, Lecznicę Weterynaryjną! Masz Hodowlę Kotów Rasowych! itd. Zapraszam do współpracy! Bliższe informacje na ten temat znajdziesz w TUTAJ


Jacek P. Narożniak

Autor tej strony - Zawodowo dziennikarzcopywriter zajmujący się pisaniem tekstów, optymalizowaniem i pozycjonowaniem stron WWW. Prywatnie wielbiciel i wieloletni hodowca kotów oraz koci behawiorysta. Miłość do kotów często łączy z pracą. Jego artykuły o kotach publikowane są na wielu stronach internetowych. Współpracował też z nieistniejącym już magazynem KOT, przez cały okres jego wydawania.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, udostępnij go na:

2 odpowiedzi do “Kocie hybrydy – Czy nie przekraczamy granic hodowli?”

    1. Owszem istnieje taka teoria. Nie do końca potwierdzona. Co ona ma jednak wspólnego z hodowlą kotów? Była to naturalna hybrydazacja, choć mogła przyczynić się (między innymi) do wymarcia neandertalczyka. Ja piszę o sztucznym kojarzeniu dwóch gatunków tak odmiennych, że w naturze nie połączyłyby się ze sobą i o smutnych konsekwencjach takich kryć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.