Dlaczego koty rasowe są tak drogie?

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, udostępnij go na:

Oczywiście pojęcie „drogie” jest względne i nie wszystkie rasowe koty kosztują krocie. Niemniej jednak za ładnego (czyli o wyglądzie zgodnym ze standardem rasy) rodowodowego futrzaka trzeba czasami sporo zapłacić, podczas gdy nierasowe zwierzaki można mieć za darmo lub za przysłowiową złotówkę. Czy zastanawialiście się nad tym, dlaczego tak się dzieje.

Usłyszałem kiedyś od kogoś, kto chciał zakupić ode mnie kociaka, że cena zwierząt jest absurdalna, bo przecież wyrobienie rodowodu kosztuje 20 złotych czy coś w tym stylu. Niby, że kot powinien kosztować tyle samo, co jego rodowód. Cóż! Z pewnością tak nie jest i nie może być? Dlaczego? Z kilku powodów.

Powód 1: Koszty związane z opieką nad kotką i kocurem

Utrzymanie kota kosztuje i to czasami sporo. Dobrzy hodowcy starają się podawać swoim zwierzętom jak najlepszą karmę, regularnie je szczepią i badają. Nie twierdzę, że o nierasowego zwierzaka można się mniej troszczyć, jednak o koty hodowlane trzeba szczególnie dbać. Ich kondycja wpływa bowiem na zdrowie ich potomstwa oraz na oceny na wystawach kotów rasowych.

Powód 2: Koszty związane z opieką nad kociętami

Utrzymanie kociąt przez co najmniej 12 tygodni ich życia to także nie pestka. Czy wiecie, ile żwirku zużywają maluchy? Do tego trzeba doliczyć koszty pokarmu, odrobaczania, szczepienia, czipowania a nierzadko również kastracji (wielu hodowców czipuje i/lub kastruje kocięta przed sprzedażą).

Powód 3: Koszty związane z wystawianiem rodziców kociąt

Wystawy kosztują. Jeśli chcę pokazać swojego futrzaka na wystawie kotów rasowych, muszę zapłacić organizatorom. Nic za darmo. Oni przecież też muszą zapłacić za wynajem sali, opłacić pobyt zaproszonym sędziom itd. Dodatkowo muszę ponieść koszty związane z podróżą, noclegiem i wyżywieniem – najdrożej wypadają wystawy zagraniczne, a na takie również trzeba jeździć, jeśli kot ma zdobywać tytuły.

Dlaczego koty hodowlane się wystawia? By zostały ocenione przez fachowców, by zdobywały tytuły. Wystawy są sprawdzianem pracy hodowlanej hodowców. Są również sprawdzianem charakteru kotów – osobniki agresywne czy wyjątkowo tchórzliwe powinny być eliminowane z hodowli, by nie przekazywały tych cech swoim dzieciom. Na wystawy jeździ się ponadto po to, by nawiązywać kontakty z innymi hodowcami.

Powód 4: Koszty związane z kryciem kotek

Jeśli nie mamy własnego hodowlanego kocura, musimy zawieźć kotkę do innego hodowcy. A to również kosztuje! Nikt nie udostępnia reproduktora za darmo, to zrozumiałe. A im lepszy kocur (czyli bardziej utytułowany), tym opłata za jego usługi wyższa. To również zrozumiałe.

Dobrzy hodowcy starają się kojarzyć kotki z najlepszymi (najpiękniejszymi) kocurami, by kocięta również były piękne. Ważny jest również charakter samca, by kocięta były zdrowe nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

Powód 5: Koszty związane z przynależnością do klubu hodowców kotów

Hodowca musi zapłacić nie tylko za wydanie rodowodów. Musi też uiszczać składki, opłaty za rejestrację kotów, za przyznanie przydomka hodowlanego.

Powód 6. Koszty związane z podatkiem od hodowli kotów rasowych

Nie wiem, czy wiecie, ale hodowcy zobowiązani są płacić podatek od swoich hodowli. Zależy on od liczby kotek hodowlanych.

Co jeszcze wpływa na cenę kociąt rasowych?

Oczywiście tytuły wystawowe rodziców. Za kocięta po pięknych i utytułowanych przodkach trzeba zapłacić więcej. Takie maluchy bowiem również mają szansę wyrosnąć na piękne zwierzęta – piękne, czyli o wyglądzie jak najlepiej odpowiadającym standardowi rasy.

Kolejnym czynnikiem jest popularność jaką cieszy się dana rasa. Cóż na koty również panuje moda. Jeśli dużo ludzi chce posiadać np. kota norweskiego, kocięta tej rasy będą droższe. Przedstawiciele rzadkich w kraju i na świecie ras także drożej kosztują. Normalne, zwykłe prawa rynku.

Jak widzicie, hodowla kotów rasowych to wcale nie taka prosta sprawa. Hodowca ponosi sporo wydatki, z których koszty wspomnianych wyżej rodowodów są najmniejsze. Im bardziej hodowca troszczy się o swoje zwierzęta, tym więcej wydaje pieniędzy.

Nie zapomnijmy również o pracy, jaką musi włożyć. I czasu! Ile to razy musiałem zrezygnować z wyjazdu czy nawet ze zwykłego wypadu ze znajomymi, ponieważ musiałem opiekować się kociętami! Ileż razy zysk ze sprzedaży kociąt ledwie pokrył wydatki związane z opieką nad nimi i ich matką.

Tekst: Jacek P. Narożniak
Zdjęcie: Pixabay.com

O autorze

Jacek P. Narożniak

Autor tej strony - Wielbiciel i wieloletni hodowca kotów oraz koci behawiorysta. Miłość do kotów często łączy z pracą. Jego artykuły o kotach publikowane są na wielu stronach internetowych. Współpracował między innymi z nieistniejącym już magazynem KOT, przez cały okres jego wydawania.

Blue_Bis Baner

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.