Britt Collins „Mój przyjaciel kot” – Książka o niezwykłej przyjaźni!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, udostępnij go na:

Czy może być coś piękniejszego niż głęboka, bezinteresowna przyjaźń człowieka ze zwierzęciem? Poznaj historię takiego związku między bezdomnym mężczyzną a zabłąkaną kotką – opisaną przez Britt Collins na łamach opartej na faktach książki „Mój przyjaciel kot”, w tłumaczeniu Sylwii Chojnackiej.

Historia pewnego mężczyzny

Mój przyjaciel kot” to dla mnie przede wszystkim opowieść o człowieku, a nie o zwierzęciu, choć kot odgrywa tu ważną rolę – bez niego wszakże nie byłoby całej historii. A jednak to Michael King jest w niej główną postacią i to jemu – razem z jego przyjacielem futrzakiem, towarzyszymy w podróży, zarówno tej realnej, jak i wewnętrznej, emocjonalnej.

Opowiadanie przenosi nas w świat, który dla większości z nas jest całkowicie obcy. Jest to bowiem nie tylko świat ludzi bezdomnych, ale dodatkowo osadzony w odmiennych od naszych, bo w amerykańskich realiach. Pewnego dnia los krzyżuje drogi jednego z członków tej niezwyklej społeczności, bezdomnego alkoholika Michaela Kinga z łaciatą kotką, która straciła swój dom i swego człowieka. Bez pomocy człowieka zwierzak nie byłby wstanie przeżyć na ulicy. I oto z pomocą przychodzi jej nie kto inny, jak mężczyzna, dla którego ulica jest domem. Ratuje kotkę, nadaje jej imię Tabor i obdarza uczuciem głębokim i szczerym. I dzięki tej nowej więzi, tak niespodziewanej, człowiek ten zaczyna się zmieniać.

„Czy można pokochać kota i nie zmienić się?” – dopytuje się autor przedmowy do książki „Mój przyjaciel kotJeffrey Moussaieff Masson. Z pewnością można, ale czy w tym przypadku? Moim zdaniem Tabor nie zmienia Michaela Kinga, ale wydobywa na powierzchnię te jego uczucia i cechy, które dawno temu głęboko zakopał w podświadomości. Uczy go na nowo umiejętności kochania i troszczenia się o innych. Czy dzięki temu zmieni się również jego całe dotychczasowe życie? Tego nie zdradzę, nie chcę bowiem psuć Wam przyjemności czytania…

Wielka podróż kota i jego człowieka

Michael znajduje Tabor w Portland, ale kiedy nadchodzi zima zabiera ją w podróż na południe, gdzie łagodny klimat pozwoli przeczekać mroźną pogodę w stanie Oregon. Taka wędrówka wielu może wydawać się niemożliwa, przecież koty są terytorialne! Nie cierpią opuszczać swój rewir. Nie mówiąc już o tym, że zwykle nie biegną za człowiekiem, gdy on tego chce. Kiedy jednak obdarzą opiekuna pełnym zaufaniem i przywiążą się do niego, są wstanie wiele dla niego zrobić – czasem nawet wędrować z nim przez połowę kraju.

Z pewnością Tabor ufała swojemu ludzkiemu przyjacielowi. Przy nim zapewne czuła się też bezpieczna, nie chciała więc go z własnej woli opuszczać, choć wielokrotnie mogła to zrobić. Pod tym względem przypomina mi moje kotki, a zwłaszcza Tarę i jej córkę, które wyniesione na dwór, najpewniej czują się na moich ramionach i nie próbują uciekać. Oczywiście zawsze mają założone szelki, wolę bowiem na zimne dmuchać – tak samo zwykle robił Michael podczas wspólnej podroży ze swoją kocią przyjaciółką.

A może Tabor po prostu miała duszę wędrowcy, który w jednym miejscu długo nie może usiedzieć? I dlatego tak dobrze czuła się w towarzystwie mężczyzny, który sam nie posiadał własnego domu? Czy zatem kotka będzie potrafiła wrócić do swojego dawnego życia, gdy jej prawowity właściciel wreszcie się odnajdzie? I czy Michael King zdobędzie się na to, by oddać mu ukochaną przyjaciółkę?

Historia prawdziwa i sentymentalna

Śledząc losy Michaela Kinga opisane na kartach książki „Mój przyjaciel kot”, odniosłem wrażenie, iż autorka bardzo stara się wzbudzić w czytelniku sympatię, a może i litość do głównego bohatera. Owszem ma on swoje wady, jak chociażby skłonność do kiepskich trunków, spożywanych w dużych ilościach, ale te „drobne” plamy na jego charakterze są skutkiem problemów emocjonalnych, wynikających z serii nieszczęść, które go spotkały.

W podobny sposób opisywany jest prawdziwy właściciel Tabor, Ron Buss, którego poznajemy niemal na samym początku opowieści. I on wydaje się całkowicie bez wad. To człowiek, któremu życie również nie raz i nie dwa dało się mocno we znaki. A zresztą niemal wszystkie postacie, które pojawiają się w książce, wydają się niemal idealne, a tylko od czasu do czasu nieco zbaczają z dobrej drogi.

Wszystko to sprawia, że bohaterowie stają się nieco płascy, a całe opowiadanie trąci trochę nadmiernym sentymentalizmem. Sposób narracji sprawia też, że dość łatwo przewidzieć niektóre fakty, choć samo zakończenie było inne niż się tego spodziewałem. Tak czy inaczej, książkę „Mój przyjaciel kot” naprawdę przyjemnie się czyta. Tym bardziej, że zawarta w niej historia wydarzyła się naprawdę, a Michael King i kotka Tabor stali się znani w całych Stanach Zjednoczonych.

Britt Collins „Mój przyjaciel kot” - Książka o niezwykłej przyjaźni!

Britt Collins: Mój przyjaciel kot. Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2018. Wydanie I.

Tekst: Jacek P. Narożniak
Zdjęcia: Jacek P. Narożniak

Blue_Bis Baner

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *